<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467</id><updated>2012-02-16T07:51:07.804-08:00</updated><category term='czechy'/><category term='o chorowaniu'/><category term='reklama'/><category term='recenzja'/><category term='słowianie'/><category term='orlando'/><category term='flush'/><category term='rycerstwo'/><category term='cesarstwo rzymskie'/><category term='Hus'/><category term='kultura'/><category term='virginia woolf'/><category term='filozofia'/><category term='chwile istnienia'/><category term='historia'/><category term='powstanie husyckie'/><category term='mezopotamia'/><category term='imperium rzymskie'/><category term='starożytność'/><category term='średniowiecze'/><category term='rzym'/><category term='polityka'/><category term='marketing'/><category term='republika'/><category term='wojna husycka'/><category term='informacje'/><title type='text'>superczytelnia</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>15</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-3126541662905237462</id><published>2011-12-13T16:14:00.000-08:00</published><updated>2011-12-13T16:16:30.678-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><title type='text'>Historia reklamy</title><content type='html'>To jest jabłko. To nawet najwyższa postać jabłka, cała jego esencja i całe jego zastosowanie. To jabłko reklamowe, w pewnym sensie, które z całą siłą wzbudza ideę pożądania - to normalne, taka jest rola jabłka, od dawien dawna. Jednak poza tym jabłko to, w przeciwieństwie do rajskiego jabłka, które było naturalne, ma zrobiony makijaż, aby móc dobrze wykonywać swoją pracę. Jest to jabłko podążające za modą - jeszcze bardziej pociąga w swojej minisukience z cukru. Jest to jabłko popularne: jabłko miłości, które uwielbiają wesołe miasteczka i refreny piosenek. Jest to jabłko, które wierzy w postęp: kawałek łodyżki, z której zwisa, sprawia, że jest przyjemniejsze i bardziej wyrafinowane niż jego brat leżący na ziemi, który właśnie ze swojego drzewa spadł. Jabłko, reklama, postęp - to mniej więcej ta sama historia, która niestrudzenie trwa i nie chce się skończyć. Nigdy go nie dosięgniemy, ale, tymczasem, ono sprawia, że świat się kręci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-3126541662905237462?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/3126541662905237462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/historia-reklamy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/3126541662905237462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/3126541662905237462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/historia-reklamy.html' title='Historia reklamy'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-8287074443317137508</id><published>2011-12-13T16:12:00.000-08:00</published><updated>2011-12-13T16:17:04.778-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rycerstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='średniowiecze'/><title type='text'>Rycerze Historia i legenda</title><content type='html'>Przenieś się w czasy, kiedy męstwo, romantyzm i brawura były stylem życia!&lt;br /&gt;Rycerze, ich historia i legenda o nich ciągle fascynują współczesne pokolenia. Jacy byli, jak żyli, jakie mieli ideały, jakie były ich atrybuty, czego dokonali, oraz jaki wpływ wywarli na kształt polityki i kultury swoich czasów?&lt;br /&gt;Książka szczegółowo omawia kształtowanie się stanu rycerskiego, wychowanie i styl życia rycerzy. Wiele miejsca poświęcono tu uzbrojeniu, symbolom heraldycznym, strategiom wojskowym, kampaniom wojennym i historii honorowych zakonów rycerskich. Autorzy zaprezentowali europejskie rycerstwo w porównaniu z wojownikami z Japonii, Chin i Indii, a historii rycerstwa polskiego poświęcili osobny rozdział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Autorzy i konsultanci to międzynarodowy zespół specjalizujących się w &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Sredniowiecze"&gt;historii średniowiecza&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Publikacja stanowi wiarygodne źródło wiedzy przydatnej pasjonatom rycerstwa, a szczególnie członkom grup rekonstrukcji historycznej!&lt;br /&gt;Książka prezentuje:&lt;br /&gt;* obszerne omówienie zagadnień związanych z ideą rycerską i życiem codziennym rycerzy,&lt;br /&gt;* szczegółowy opis uzbrojenia, strategii wojskowych i kampanii wojennych,&lt;br /&gt;* ujęcie historyczne, w tym historię rycerstwa polskiego,&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;* inspiracje rycerstwem w światowej sztuce, literaturze oraz kulturze masowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-8287074443317137508?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/8287074443317137508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/rycerze-historia-i-legenda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/8287074443317137508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/8287074443317137508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/rycerze-historia-i-legenda.html' title='Rycerze Historia i legenda'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-7859312916709131838</id><published>2011-12-13T16:09:00.000-08:00</published><updated>2011-12-13T16:17:14.666-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Historia filozofii politycznej</title><content type='html'>Historia filozofii politycznej L. Straussa i J. Cropseya, wydana staraniem Fundacji Augusta hr. Cieszkowskiego oraz Wydawnictwa ,,Fronda", stanowi swoisty ,,akt erekcyjny" tego, co dziś nazywamy ,,szkołą Straussa". Czytelnik znajdzie w niej omówienie podstawowych kategorii filozofii politycznej takich jak prawo naturalne, sprawiedliwość, wolność, demokracja, rozum, właściwy porządek polityczny i inne. Od bez mała pół wieku książka ta funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych jako tamtejszy ,,Tatarkiewicz" - obowiązkowy podręcznik filozofii. Ale Historia filozofii politycznej nie jest po prostu kolejnym podręcznikiem z tej dziedziny wchodzącym na polski rynek. Na ponad tysiącu stronach ukazana jest panorama myśli politycznej od Tukidydesa i Platona po Heideggera i Straussa. Przyjętą metodę interpretacji można określić jako close reading - autorzy możliwie blisko trzymają się samych omawianych tekstów, nie powtarzając obiegowych klisz, lecz często je weryfikując. Naczelną zasadą jest dopuszczenie do głosu prezentowanych myślicieli, a głównym kontekstem interpretacyjnym jest tradycja, w której funkcjonowali. Myśl polityczna danego filozofa jest z konieczności przedstawiona na tle leżących u jej podłoża założeń metafizycznych i antropologicznych, toteż podręcznik ten z powodzeniem może pełnić rolę wprowadzenia nie tylko do samej filozofii polityki, lecz także do filozofii jako takiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-7859312916709131838?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/7859312916709131838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/historia-filozofii-politycznej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/7859312916709131838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/7859312916709131838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/historia-filozofii-politycznej.html' title='Historia filozofii politycznej'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-1875355458213405328</id><published>2011-12-13T15:57:00.001-08:00</published><updated>2011-12-13T16:16:01.512-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><title type='text'>Czym jest marketing</title><content type='html'>Książka ta umożliwia pogłębianie wiedzy i umiejętności w zakresie &lt;a href="http://www.marketingwww.com.pl/"&gt;marketingu&lt;/a&gt; i została skonstruowana tak jak kurs marketingu na pierwszym roku studiów MBA w Harvard Business School. Jej autorami są osoby wykładające na tej uczelni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podręcznik ten podpowiada, jak rozwijać i wdrażać skuteczne strategie marketingowe, a wśród szczegółowo omawianych zagadnień znalazły się między innymi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zachowania konsumenta &lt;br /&gt;segmentacja rynku, wybór rynków docelowych oraz pozycjonowanie &lt;br /&gt;opracowywanie nowych produktów i usług &lt;br /&gt;rozszerzanie linii produktów &lt;br /&gt;wycena i wartość marki &lt;br /&gt;kanały i sieci dystrybucji &lt;br /&gt;strategia ustalania cen zapewniająca rentowność &lt;br /&gt;zarządzanie relacjami z klientem i kwestia prywatności klienta &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególną wartość stanowią też przykłady podstawowych obliczeń matematycznych niezbędnych przy podejmowaniu decyzji marketingowych. Zawarte w książce informacje pozwolą zrozumieć i zinterpretować działalnośćhandlową i konkurencję z marketingowego punktu widzenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-1875355458213405328?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/1875355458213405328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/czym-jest-marketing.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/1875355458213405328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/1875355458213405328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/czym-jest-marketing.html' title='Czym jest marketing'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-4453698095595440832</id><published>2011-12-13T15:56:00.001-08:00</published><updated>2011-12-13T16:15:17.336-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><title type='text'>Chaos. Zarządzanie i marketing w erze turbulencji</title><content type='html'>Konsekwencje zapaści finansowej z 2008 roku coraz bardziej dają się we znaki, a firmy, branże i całe rynki albo jeszcze z trudem walczą o przetrwanie, albo już poległy w walce. I nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miał nastąpić koniec tych turbulencji.&lt;br /&gt;W książce &lt;b&gt;"Chaos. Zarządzanie i &lt;a href="http://www.marketingwww.com.pl/"&gt;marketing&lt;/a&gt; w erze turbulencji"&lt;/b&gt; znani stratedzy gospodarczy, Philip Kotler i John Caslione, przedstawiają intrygującą choć niepokojącą tezę, że burzliwe czasy nie są żadną aberracją, lecz stanowią nowe oblicze normalności. Obecna zapaść gospodarcza należy do elementów niestabilnej epoki turbulencji, w której globalizacja i technologia całemu światu dają ogromne szanse, ale także stwarzają gigantyczne ryzyko. Ten świat rozciera na miazgę nieprzygotowanych, a wynagradza zapobiegliwych, czyli te dziarskie firmy, które potrafiły przewidzieć potencjalne zagrożenia i szybko na nie zareagować.&lt;br /&gt;Praktyczna, interesująca i aktualna książka "Chaos. Zarządzanie i marketing w erze turbulencji" stanowi nieodzowny przewodnik dla wszystkich liderów, którzy teraz chcą przetrwać burze gospodarcze, a w przyszłości prosperować pomimo nieuniknionych zawirowań.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-4453698095595440832?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/4453698095595440832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/chaos-zarzadzanie-i-marketing-w-erze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/4453698095595440832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/4453698095595440832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/12/chaos-zarzadzanie-i-marketing-w-erze.html' title='Chaos. Zarządzanie i marketing w erze turbulencji'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-698271076430501929</id><published>2011-08-25T12:51:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T12:51:21.747-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='średniowiecze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna husycka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powstanie husyckie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czechy'/><title type='text'>Wojny husyckie</title><content type='html'>&lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Sredniowiecze/Powstanie-husyckie"&gt;Wojny husyckie (1419-1436)&lt;/a&gt; czyli ruch religijno-społeczny w Czechach o silnych akcentach narodowych. Męczeńska śmierć Husa wywołała wzburzenie w Czechach. Zaczęto usuwać księży sprzyjających papiestwu, a kościoły przekazywać duchowieństwu uznającemu naukę Husa. Nastąpiła powszechna sekularyzacja majątków kościelnych. Równocześnie szerzył się ruch społeczno-narodowy. Chłopi wystąpili przeciw feudałom świeckim, niemieckiej szlachcie i cesarzowi. W 1419 r. plebs miejski dokonał pogromu niemieckiego patrycjatu w Pradze i obalił radę miejską. W tym roku umarł król Wacław IV. Prawo do tronu posiadał jego brat znienawidzony w Czechach cesarz Zygmunt Luksemburski. O relizację tego prawa musiał on wystąpić zbrojnie. Poparł go papież zainteresowany w zwalczaniu ruchu husyckiego. Cesarz i papież zorganizowali pięć krucjat przeciw husytom. Wszystkie zakończyły się niepowodzeniem. W 1422 r. husyci pod dowództwem Jana Żiżki z Trocnowa odnieśli świetne zwycięstwo w bitwie pod Niemieckim Brodem. Odparłszy najazd niemieckim, huscyi wkroczyli do Saksonii, Brandenburgii i Prus. Jednakże brak jedności w obozie husyckim nie pozwolił im odnieść ostatecznego zwycięstwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umiarkowane ugrupowanie utrakwistów (tj. domagających się komunii pod dwiem postaciami), złożone z panów, najbogatszych rycerzy i mieszczan, prócz nabożeństw w języku czeskim i sekularyzacji dóbr kościelnych, nie wysuwało żadnych żądań społecznych i politycznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugrupowanie taborytów (nazwa od twierdzy Tabor), do którego należeli zubożali rycerze, biedniejsi rzemieślnicy i chłopi domagało się utworzenia wolnych gmin kościelnych bez wyższej hierarchii duchownej, a ponadto głosiła hasła równości i walki z uciskiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Sredniowiecze/Powstanie-husyckie"&gt;Bitwie pod Lipanami (39 maja 1434 r.)&lt;/a&gt; oddziały szlachty czeskiej złożonej z katolików i utrakwistów zadały taborytom klęskę. Utrakwiści uznali Zygmunta Luksmeburskiego królem Czech. Po długich tarciach i pertraktacjach Zytgmunt w 1436 r. objął tron Czeski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wyniku klęski rewolucyjnego ruchu husyckiego w Czechach ustalił się ustrój stanowy z przewagą szlachty. &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Sredniowiecze/Powstanie-husyckie"&gt;Program Husa&lt;/a&gt;, w którym postulował on równość społeczną nie został urzeczywnistniony. Chłopi w ciągu XV w. popadli w zupełną zależność od szlachty i zostali przywiązani do ziemi. Natomiast zmniejszyły się w Czechach wpływy niemieckie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;źródło: http://www.historia.org.pl/index.php/publikacje/publikacje/redniowiecze/493-wojny-husyckie-1419-1436.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-698271076430501929?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/698271076430501929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/wojny-husyckie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/698271076430501929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/698271076430501929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/wojny-husyckie.html' title='Wojny husyckie'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-2614927630010590408</id><published>2011-08-25T12:45:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T12:53:27.308-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='starożytność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='średniowiecze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słowianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>"O runach słowiańskich" - W. Cybulski</title><content type='html'>„Ważność przedmiotu wymaga nader ścisłego obejrzenia się w wszystkich jego szczegółach. Chodzi tu o walkę z stogłówną powagą świata uczonego. Przystoi sumiennemu napastnikowi do walki takiej należycie się przygotować.” Tymi słowy Wojciech Cybulski, piastujący  w połowie XIX w. funkcję profesora literatury i języków słowiańskich na Uniwersytecie Wrocławskim zakończył swą pracę O runach słowiańskich. Czy kontynuował krucjatę w imię idei zaprezentowanej w omawianej książce? Tego – niestety -  nie wiem.  Mało brakowało a mgła zapomnienia okryłaby   i  cytowaną przeze mnie pozycję. Takiemu rozwojowi wypadków zapobiegło jednak sandomierskie wydawnictwo Armoryka wydając w tym roku reprint pozycji sprzed 150 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziełko „O runach słowiańskich”  powstało w dobie zaborów i jak wiele mu podobnych przypisać je należy do pokrytego patyną czasu nurtu historyzmu patriotycznego. W owej dobie prócz Rosjan i Czarnogórców pełną wolnością nie cieszył się żaden inny lud naszej rodziny językowej. Nie powinno  zatem dziwić, iż liczni słowiańscy naukowcy powodowani szlachetnymi uczuciami chwytali ochoczo pióra by choćby słowem przypomnieć światu o istnieniu jęczących w niewoli narodów. Na ogół efekty ich pracy zasługiwały na najwyższy szacunek, zdarzało się jednak, że nadgorliwość i dobre intencje dominowały nad naukową rzetelnością. Jaką zatem ocenę możemy wystawić doktorowi Cybulskiemu? Pozwólcie, że przed jej ujawnieniem postaram się ją uzasadnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powszechnie znanym jest fakt, że rozliczne społeczności ludzkie od dawien dawna posiadały systemy umożliwiające przekazywanie wiadomości. Jedne z nich bywały z samej swej natury ulotne (jak np. dźwięki tam-tamów czy też arcyoryginalne gwizdy pasterzy z wysp Morza Śródziemnego), inne umożliwiały zachowanie przekazu na trwałe (np. kipu czy tamgi sarmackie). W miarę rozwoju i postępu umysłowego, w wielu miejscach globu ludzie poczęli tworzyć mniej lub bardziej skomplikowane systemy, które śmiało należy określić mianem pisma. Takich ułatwień  w komunikacji dorobili się &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Starozytnosc/Epoki/Bliski-Wschod"&gt;Sumerowie&lt;/a&gt;, Egipcjanie, Chińczycy, Grecy, Rzymianie, Aztekowie… Ale oprócz tychże „tytanów cywilizacji” własnymi, często pochodnymi od prawzorów, pismami  poszczycić się mogły ludy stosunkowo późno pojawiające się na arenie dziejów. Wśród nich znaleźli się m.in.: Turcy ze swoim kök türk, Germanie z runami, a nawet plemiona nigeryjskie używające pisma zwanego nsibidi. W rozumieniu XIX wiecznych patriotycznie nastawionych historyków czeskich, słowackich, polskich, bułgarskich czy słoweńskich ich przodkowie od zamierzchłych czasów przynależeli do rodziny społeczności  o wysokiej kulturze. Cóż jednak począć kiedy brak najistotniejszego, wręcz fundamentalnego dowodu, w postaci słowiańskiego pisma.  Jest wprawdzie cyrylica i głagolica lecz są to wynalazki obce i stosunkowo późne. Warto zatem byłoby udowodnić, że wynalazek pisma nie był obcy naszym praszczurom już na długo przed misją morawską. Potrzeba matką wynalazku! Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiły się świadectwa „bezdyskusyjnie” wskazujące na  przedchrześcijańską znajomość pisma wśród &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Sredniowiecze/Epoki/Slowianie"&gt;Słowian&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tym momencie musimy wspomnieć o autorze omawianej pozycji, który w kontekście radosnej twórczości kolegów po fachu wykazał się ponadprzeciętną, ba!, wręcz hiperkrytyczną postawą. Na kartach swej pracy bezlitośnie rozprawia się z rzekomymi odkryciami dokonanymi na tzw.  hełmach styryjskich oraz na bałwanach „Czarnoboga” sprzed katedry w Bambergu. Wykorzystując współczesną wiedzę wytyka błędy w rozumowaniu zwolenników autentyczności zabytków, a czyni to stanowczo, sprawnie i jednocześnie z poszanowaniem zdania adwersarzy. Zamykając tę część wywodu wspomina, że z pozycji językoznawstwa, archeologii i historii oba  świadectwa  uznać trzeba za niewiarygodne. Nie jest jednak tak, że ostra krytyka stawia go w rzędzie przeciwników tezy o istnieniu pisma słowiańskiego. O nie! W drugiej części książki rozpatruje najbardziej chyba znane zdarzenie wiązane z  artefaktami kojarzonymi z pradawnym pismem Słowian. Rozbiór przypadku tzw.  kamieni mikorzyńskich jest najbardziej pasjonującym fragmentem „O runach słowiańskich”.  Momentami przypomina prawdziwie sensacyjną  historię! Należy również dodać, że Autor nie ograniczył się do wspomnienia o kilku najsłynniejszych zabytkach. Nie poprzestał też na najbardziej kontrowersyjnych, w rodzaju idoli prillwickich. Zakomunikował mianowicie także o tych mniej znanych, ale w jego opinii świadczących na korzyść przypuszczeń o istnieniu w zamierzchłych czasach rodzimego pisma słowiańskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siła argumentów zawartych w omawianej pracy jest zaiste olbrzymia. Zdaje się, że podczas lektury nawet zaprzysięgli sceptycy  napotkać mogą treści, które solidnie zachwieją ich niewzruszonymi dotąd przekonaniami. Taki dreszcz emocji  każdemu przydać się może. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja opinia o pracy dr W. Cybulskiego nie byłaby pełną gdybym nie wspomniał o jeszcze jednym aspekcie. Otóż, zważywszy na fakt, że książka wyszła spod pióra człowieka żyjącego przed półtora wiekiem, miłym zaskoczeniem jest łatwość z  jaką ją się czyta. Każdy, kto choć raz pochylał się nad księgami „popełnionymi” przez autorów oglądających na własne oczy przemarsz Wielkiej Armii lub uczestniczących w wydarzeniach  Powstania Listopadowego przyznać musi, że jest to walor niepośledni.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre słowo należy się samemu Wydawnictwu, które specjalizując się w nisko-zyskownych nakładach  udostępnia polskiemu czytelnikowi prawdziwe perełki światowej literatury. To naprawdę  wielka rzecz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończąc chcę podkreślić, że nie jestem czytelnikiem podatnym na tanie zachwyty i modne fascynacje. Z drugiej strony staram się doceniać wysiłek pisarzy wkładających serce w rozwikłanie tajemnic &lt;a href="http://historiawliceum.pl"&gt;Historii&lt;/a&gt;. Takie credo zobowiązuje mnie do jasnej deklaracji: „O runach słowiańskich” warto mieć w swojej biblioteczce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-2614927630010590408?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/2614927630010590408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/o-runach-sowianskich-w-cybulski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/2614927630010590408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/2614927630010590408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/o-runach-sowianskich-w-cybulski.html' title='&quot;O runach słowiańskich&quot; - W. Cybulski'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-414191280804491154</id><published>2011-08-25T12:40:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T12:45:50.577-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='starożytność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imperium rzymskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cesarstwo rzymskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='republika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>"Rzym" - A. Gabucci</title><content type='html'>We wstępie leksykonu zaznaczyła, iż w doborze zagadnień starała się zawęzić do tych, które dotyczą stolicy Imperium wraz z jego przedmieściami. Oczywiście te z góry narzucone ograniczenia geograficzne zostały pominięte przy omawianiu takich haseł jak miasto portowe w Ostii, czy Willa Hadriana w Tivoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak w innych leksykonach z tej serii wydawniczej, dokonano podziału treści na  siedem większych rozdziałów tematycznych. Samo wydanie stoi na wysokim poziomie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rozdziale „Postacie” umieszczono charakterystyki wybitnych osobistości starożytnego Rzymu, które ułożone zostały chronologicznie. Standardowo grupę tę otwierają mityczni założyciele Miasta – bliźniacy Romulus i Remus. Trochę informacji znajdziemy o towarzyszącej im legendzie oraz o przed urbanistycznej osadzie na Palatynie z VIII w. p.n.e.. Następnie autorka od razu przechodzi do schyłku &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Starozytnosc/Rzym/Republika"&gt;republiki&lt;/a&gt;, przedstawiając reprezentantów I triumwiratu - Pompejusza i Cezara. Przy obu zwrócono jednak głównie uwagę na ich zasługi budowlane dla Rzymu. Brak jest opisu kariery politycznej – wzajemnej współpracy, czy późniejszej rywalizacji dwóch wielkich mężów stanu. Twórcę pryncypatu - Oktawiana Augusta (z żoną Liwią), poznajemy w leksykonie głównie od strony najważniejszych założeń jego reformy administracyjnej (m.in. rozbudowa stolicy Imperium i jej podział na 14 dzielnic). Interesującą parą postaci, która przyczyniła się do sukcesu propagandowego pierwszego princepsa był poeta Wergiliusz wraz ze swoim patronem Mecenasem. Kolejni, którzy zostali omówieni to: Neron i jego nauczyciel Seneka, Flawiusze, Trajan ze swoim słynnym architektem Apollodorosem z Damaszku, Hadrian i faworyt cesarza - Antinous, dynastie Antoninów, a także Sewerów. Listę zamykają Dioklecjan (cesarz odpowiedzialny za wprowadzenie nowego ustroju politycznego - dominatu) i Konstantyn (uzdolniony władca, znany m.in. z edyktu mediolańskiego z 313 roku). Sam dobór postaci nie zaskakuje. Jest on dość przekrojowy. Jak już wcześniej zaznaczyłem, skupiono się jednak przeważnie na powstających nowych obiektach architektonicznych, które związane były z działalnością danego władcy. Ważniejsze wydarzenia polityczne wymieniono tylko na marginesach, co wydaje się rozwiązaniem niewystarczającym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym lekkim rozczarowaniu, drugi rozdział - „Władza i życie publiczne” prezentuje się zdecydowanie lepiej. Poznajemy najważniejsze urzędy państwa – archiwum państwowe (Tabularium), czy skarbiec mieszczący się w podium świątyni Saturna na Forum Romanum. Mamy możliwość prześledzenia poszczególnych etapów kariery politycznej (Cursus honorum), oraz zapoznania się z systemem rozdawnictwa żywności (Annona). Społeczeństwo rzymskie zobrazowano na podstawie średnio zamożnej klasy ekwitów i wyższej warstwy patrycjuszy, których reprezentanci zasiadali w Senacie. Ze względu jednak na skrótowość, opis ten nie był dla mnie w pełni zrozumiały. Kilka podpunktów traktuje o machinie wojennej Imperium (Pretorianie, Wojsko) i przysługującemu zwycięskiemu wodzowi wyróżnieniu, jakim był Triumf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny rozdział pt. „Bóstwa i religia” jest jednym z najbardziej rozbudowanych. Oprócz bogów typowo rzymskich (np. Triada Kapitolińska), czy też tych, które zostały „zapożyczone” z Grecji, natkniemy się również na kulty orientalne (Mitra), przybyłe do Rzymu w okresie nieco późniejszym. Każde z nich zilustrowane jest w książce poprzez odpowiedni zabytek (posąg bądź relief). Dzięki nim łatwo możemy zidentyfikować danego boga z jego atrybutami. Warto zaznaczyć, iż nie pominięto pomniejszych bóstw, które przynależały do kultu domowego, nad którym pieczę sprawował pater familias (głowa rodziny). W następnych podrozdziałach wytłumaczono takie zagadnienia jak: przebieg rytuału religijnego, różne sposoby wróżenia, deifikacja rodziny cesarskiej, struktura kolegiów kapłańskich. Zabytki wydobyte ze źródła Anny Perenny w sposób wyjątkowo ciekawy zarysowały istniejący w &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Starozytnosc/Rzym"&gt;starożytnym Rzymie&lt;/a&gt; folklor i magię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Organizacja życia mieszkańców miasta i związane z tym zarówno trudy i udogodnienia, są przedmiotem nowego rozdziału. Duża ilość dobrze dobranych przedstawień reliefowych (freski, mozaiki, płyty sarkofagów), ale przede wszystkim przedmioty codziennego użytku w przystępnej formie starają się przybliżyć czytelnikowi realia tamtych czasów. Przyjrzano się systemowi edukacji. Inną omówioną tutaj instytucją społeczną jest małżeństwo, które posiadało bardzo liberalne prawo. Zamieszczone fragmenty z Pieśni Horacego, również z książki kucharskiej Celiusza Apicjusza, powiedzą nam co nieco o kulinarnych upodobaniach Rzymian. Zachowane popiersia, a także posągi umożliwiają prześledzenie zmian zachodzących w ówczesnej modzie (ubiór, fryzura). Z powyższych przykładów widać, iż starano się podejść do tematu tego rozdziału w sposób wielopłaszczyznowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W „Świecie zmarłych” autorka zajęła się występującymi w Rzymie różnymi formami pochówku oraz uroczystościami im towarzyszącymi. Pomimo stosunkowo niewielkiego rozmiaru (24 strony), rozdział ten cechuje rzeczowe podejście do tej problematyki. Pozytywnie zaskakuje różnorodność zawartych tutaj przykładów. Nie tylko zajęto się grobowcami elit, ale poświęcono nie mało miejsca pochówkom osób z niższych warstw społecznych, których grzebano w zbiorowych założeniach dla kilkuset zmarłych. Mamy zatem zarówno monumentalne mauzolea (Cecylii Metelii, Augusta, Konstancji), jak również kolumbaria (niewolników i służących Liwii przy Via Appia) i podziemne katakumby (pierwszych wspólnot chrześcijańskich). W zależności od kondycji finansowej zmarłego jego grób mógł być skromną urną lub bogato zdobionym sarkofagiem (np. sarkofag „Grande Ludovisi”). Krótkie cytaty z dzieł Polibiusza, Tacyta, czy Seneki traktują o ceremoniale pogrzebowym. Opisy te dobrze współgrają z reliefami przedstawiającymi sceny rytualnej ofiary (libatio).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urbanistyka antycznego Rzymu jest tematem szóstego rozdziału pt. „Miasto”. Na strukturę tej dużej jednostki osadniczej składały się różnego rodzaju założenia architektoniczne. Należały do nich: - miejsca przeznaczone do działalności gospodarczej (bazyliki, targi, porty); - budowle o charakterze sakralnym (świątynie, ołtarze i edykuły); - obiekty przeznaczone do rozrywki i zaspokajania potrzeb kulturalnych obywateli (teatry, amfiteatry, cyrki); - budynki mieszkalne (insule, domus, wille); - różnego rodzaju drogi i mosty; - fortyfikacje (mury wraz z bramami wjazdowymi); - instalacje wodne (łaźnie publiczne, akwedukty); Każdy z wymienionych typów został opatrzony odpowiednimi przykładami konkretnych obiektów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni rozdział „Ośrodki i budowle” jest jakby rozwinięciem poprzedniego. Autorka wybrała osiemnaście różnych obiektów, które starała się dokładniej przybliżyć czytelnikowi. W grupie tej są m.in. Forum Romanum, Koloseum, Domus Aurea, Ara Pacis (Ołtarz Pokoju), Panteon. Trzeba pamiętać, iż część z tych założeń architektonicznych była użytkowana (w tym przekształcana) jeszcze w czasach nowożytnych. Niestety oprócz zdjęć ilustrujących obecny stan zachowania tych budowli, nie zamieszczono planów lub rekonstrukcji, dzięki którym moglibyśmy sobie wyobrazić jak w starożytności wyglądały te miejsca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kończące pracę aneksy, składają się: plan Rzymu w IV wieku (dla mnie zbyt schematyczny i mało dokładny), lista dziesięciu rzymskich muzeów, chronologia - obejmująca przedział czasowy od założenia Rzymu w 754 roku p.n.e. (data tradycyjna) do upadku &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Starozytnosc/Rzym/Cesarstwo"&gt;Cesarstwa Zachodniego&lt;/a&gt; w 476 rok n.e., indeks ogólny i krótka bibliografia z dodanymi ważniejszymi polskimi publikacjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzowany tytuł pomimo kilku niedociągnięć jest pozycją poprawną. Czasami odczuwa się przewagę danych archeologicznych, nad pisanymi. Książka ta może być dobrym źródłem informacji dla osób, które interesują się starożytnym Rzymem i chciałyby uzupełnić swoją wiedzę, szczególnie w zakresie kultury materialnej tej cywilizacji. Wydaje mi się zaś, iż Ci którzy Rzymem zajmują się na co dzień, raczej nie zostaną tutaj niczym nowym zaskoczeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;źródło: http://www.historia.org.pl/index.php/recenzje/recenzje/prehistoria-i-staroytno/2455-rzym-a-gabucci-recenzj.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-414191280804491154?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/414191280804491154/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/rzym-gabucci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/414191280804491154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/414191280804491154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/rzym-gabucci.html' title='&quot;Rzym&quot; - A. Gabucci'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-2010732642518333979</id><published>2011-08-25T12:33:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T12:45:50.578-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='starożytność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mezopotamia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>"Mezopotamia" - E. Ascalone</title><content type='html'>&lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Starozytnosc/Bliski-Wschod"&gt;&lt;b&gt;Mezopotamia&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Autorem publikacji jest włoski archeolog Enrico Ascalone, wykładowca La Sapienza - Uniwersytet Rzymski oraz Istituto Universitario Lingue Moderne (IULM) w Mediolanie. Uczestniczył we włoskich wykopaliskach w Syrii (m.in. na stanowisku Ebla), a także we włosko-palestyńskiej misji archeologicznej w Tell es-Sultan (Jerycho).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzowany tytuł jest częścią serii wydawniczej pod redakcją Ady Gabucci. Porządnie wydany, leksykon liczy, aż 368 stron. Posiada wiele wysokiej jakości fotografii poszczególnych zabytków, plany świątyń i miast oraz mapy, które odpowiednio dobrane ilustrują interesującą nas problematykę. Wizualnie całość robi na odbiorcy bardzo dobre wrażenie. Treść podzielona została na siedem rozdziałów tematycznych, na które składają się wybrane krótkie artykuły, opisujące dane zagadnienie. Autor napisał we „Wprowadzeniu”, iż jego książka „(…) pretenduje do miana syntezy świata mezopotamskiego (…)” (s.6).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rozdziale „Pomiędzy historią a tradycją literacką” zawarto informacje o Sumeryjskiej Liście Królów oraz o na wpół legendarnych postaciach takich jak Gilgamesz i jego towarzysz Enkidu, czy drugim władcy I dynastii z Uruk – Enmerkarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z sylwetkami ważniejszych historycznych władców &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Starozytnosc/Bliski-Wschod"&gt;Mezopotamii&lt;/a&gt; zetkniemy się w rozdziale pt. „Postacie”. Wśród nich są: Sargon Wielki (2334-2279 p.n.e.) – twórca imperium akadyjskiego i jego wnuk Naramsin (2254-2218 p.n.e.); Gudea (2150-2125 p.n.e.) – władca miasta-państwa Lagasz; Urnammu (2113-2096 p.n.e.) – założyciel III dynastii z Ur wraz z synem Szulgim (2096-2048 p.n.e.); Hammurabi (1792-1750 p.n.e.) – szósty władca I dynastii babilońskiej, na którego rozkaz spisano zbiór praw; Tukultininurta I (1243-1207 p.n.e.) – jeden z najzdolniejszych władców okresu średnioasryjskiego; siedmiu władców imperium nowoasyryjskiego z IX w. p.n.e. – Aszurnasirpal II, Salmanasar III, z VIII w. p.n.e. - Tiglatpilesar III, Sargon II, z VII w. p.n.e. - Senacheryb, Asarhaddon i Aszurbanipal. Listę zamyka trzech królów nowobabilońskich (626-539 p.n.e.) – Nabopolasar, Nabuchodonozor II i Nabonid. Do części informacji zawartych w rozdziale mam pewne zastrzeżenia. Charakterystyki władców są skromne. W opisie Aszurbanipala umieszczono zdanie, iż „(…) napływające z Północy ludy Kimmerów, Medów, Scytów, Mannejczyków podbiły Asyrię” (s.78). Jest to duże uproszczenie. Przy Salmanasarze III dziwi dobór najistotniejszych wydarzeń. Pominięto ważną bitwę pod Karkar (853 p.n.e.), czy też pierwsze wyprawy władcy Asyrii przeciwko rodzącemu się państwu Urartu. Złupioną w trakcie VIII kampanii Sargona II krainę Musasir autor lokalizuje w pobliżu jeziora Wan (s. 66), podczas gdy obecnie odrzuca się tą hipotezę i to starożytne miasto-państwo identyfikuje się ze stanowiskiem Mudjesir na pograniczu iracko-irańskim, nieopodal jeziora Urmia. Niektóre dane są mało precyzyjne. W bitwie pod Kisztan (743 p.n.e.) Tiglatpilesar III pokonał władcę Urartu Sarduri (s. 58), ale nie podano, że chodzi tutaj o drugiego króla o tym imieniu. Tak samo nie odnotowano udziału Elamitów pod wodzą Humban-umeny III w bitwie pod Hallule (691 p.n.e.) (s. 69.). Mimo, iż są to drobne uchybienia, to jednak brak tych informacji zaskakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym rozdziale - „Władza i życie publiczne” skupiono się na postaci króla w starożytnej Mezopotamii. Przedstawiono różne role jakie pełnił. Był najwyższym suwerenem, również reprezentantem bogów na ziemi. Ukazano króla m.in. jako kapłana (posąg Gudei z Lagasz), budowniczego (płyta wotywna króla Urnansze z Girsu), prawodawcę (Stela praw Hammurabiego), czy bohatera (reliefy Aszurnasirpala II z Nimrud). Na stronie 110 zamieszczono ilustrację fragmentu Steli Bankietowej Aszurnasirpala II i błędnie podpisano ją jako zabytek Adadnirari III z Tall-ar-Rimah. Podział na dziesięć funkcji władcy jakie zaprezentował autor, czasami sprawiał wrażenie trochę sztucznego. Niektóre aspekty (np. król budowniczy i król architekt), można by było potraktować wspólnie w jednym punkcie. Szkoda, iż nie zajęto się urzędnikami wyższego szczebla. Są oni dobrze udokumentowani (np. w okresie nowoasyryjskim) i odgrywali ważną rolę w życiu publicznym Imperium.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W leksykonie nie mogło zabraknąć części poświęconej sferze sacrum. Znajdziemy ją w rozdziale „Bóstwa i religia”. Bardziej szczegółowo przyjrzano się tylko trzem bogom (Enki/Ea, Szamasz/Utu, Dumuzi) oraz jednej bogini (Isztar/Inanna). W formie skróconej wymieniono kompetencje i tytuły personelu świątynnego. Los człowieka wraz z rolą wiernego opisano na podstawie mitu „Enki i Ninmanh” oraz zobrazowano figurkami adorantów z Esznunny. Natrafiamy także na informacje o demonach (np. Pazuzu – demon złych wiatrów) i duchach opiekuńczych. Dowiadujemy się o znaczeniu tych pierwszych w zaćmieniach księżyca. Drugą grupę zilustrowały lamassu („strażnicy bram”) z pałaców asyryjskich, które później zaadaptowane zostały w Persepolis (Brama Wszystkich Ludów). Ciekawym przykładem przedmiotów, które pełniły funkcje apotropaiczne są figurki psów składane jako depozyty fundacyjne w Pałacu Północnym Aszubanipala w Niniwie. Dwa ostatnie zagadnienia, którymi autor zajął się w rozdziale to rytuały ofiarne i uroczystości religijne - główne etapy święta Nowego Roku w Babilonie. Obrzędy podzielono na te, które związane były z określoną porą roku i na takie, które miały charakter czysto okazjonalny. Porównano oraz wydobyto różnice w przedstawieniach sceny prezentacji na pieczęciach cylindrycznych z okresu starobabilońskiego i renesansu sumeryjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z lepszych rozdziałów w książce, to ten zatytułowany „Życie codzienne”. Trzeba zaznaczyć, iż chodzi tutaj bardziej o życie elit społecznych tamtego obszaru, a nie przeciętnego obywatela starożytnego Międzyrzecza. Jeśli mówimy o biżuterii, która „(…) odgrywała ważną rolę w życiu mieszkańców &lt;a href="http://historiawliceum.pl/Epoki/Starozytnosc/Bliski-Wschod"&gt;Mezopotamii&lt;/a&gt;.”(s.219), autor powinien zaznaczyć, iż dotyczyło to tylko wąskiej grupy ludzi uprzywilejowanych – najbogatszych. W oparciu o zabytki takie jak: m.in. przedmioty z nekropolii królewskiej z Ur (hełm Meskalamduga, tzw. „sztandar z Ur”), czy posągi ważnych postaci (np. gubernatora Mari – Puzur-Isztara), pokazano królewską ucztę, której towarzyszyła muzyka i taniec; elementy ubioru, a także style uczesania. Z kolei kilka podpunktów (administracja, transport, rzemiosło, handel) traktuje o mechanizmach działania starożytnych państw i ich gospodarki. Tabelki (jednostki miar, różne formy znaków pisma klinowego) oraz mapy (rozprzestrzenienie występowania poszczególnych systemów wagowych, główne szlaki handlowe III tysiąclecia p.n.e.), nadają pewnej przejrzystości rozpatrywanym tutaj tematom. W tym miejscu chciałbym zatrzymać się jeszcze przy problematyce wojny, która znalazła się w omawianym rozdziale. Autor zamieścił kilka reliefów z przedstawieniami kampanii wojennych władców asyryjskich, ograniczając się tylko do ich opisu. Odczuwa się pewien niedosyt, związany z brakiem informacji o rodzaju uzbrojenia, logistyce armii i stopniowej ewolucji taktyki wojennej, która jest uchwytna również w źródłach pisanych - roczniki królewskie, raporty w formie listów do boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Świat zmarłych” obejmuje zwyczaje pogrzebowe wraz z wizjami życia po śmierci. Przykładami królewskich pochówków są groby na nekropolii w Ur, z kolei okres późniejszy reprezentują trzy grobowce królowych z Nimrud. Sięgnięto nawet do czasów prehistorycznych, wymieniając słynną grotę Szanidar w Kurdystanie irackim z pochówkami szkieletowymi datowanymi na ok. 48-44 tys. lat p.n.e. (s. 269). Nie dopowiedziano jednak, iż chodzi o pochówek człowieka neandertalskiego z prawdopodobnymi śladami ceremonii pogrzebowej (grób 4, tzw. „flower burial”). To ważne stanowisko archeologiczne jest zupełnie oderwane od kontekstu kulturowego, czy chronologicznego i według mnie niepotrzebnie znalazło się w tej książce. Podobnie ma się rzecz z opisem czaszki z Jerycha (s.271).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatniej części leksykonu omówiono ośrodki miejskie: Uruk, Nippur, Ur, Aszur, Kalchu, Durszarrukin, Niniwa, Babilon. Umieszczono plany topograficzne, rekonstrukcje świątyń i zdjęcia lotnicze, które w sposób przystępny ukazują czytelnikowi dane miasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracę zamykają aneksy. Zawierają one: - mapy i tablice chronologiczne (z pracy Mario Liveraniego Antico Oriente: storia, socjetà, economia), - niewielki indeks ogólny, - spis muzeów (wśród ośmiu nie uwzględniono przykładowo Metropolitan Museum of Art w Nowym Yorku), - podstawową bibliografię przedmiotu. Wskazane byłoby zamieszczenie osobnego słowniczka, który gromadziłby terminy akadyjskie i ich tłumaczenie w jednym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystawienie oceny nie należy do zadania łatwego. Pojawienie się tej publikacji na naszym rynku wydawniczym jest czymś pozytywnym, biorąc pod uwagę ciągły deficyt takich tytułów w Polsce. Książka Enrico Ascalone jest pozycją dobrą, ale nie wybitną. Hasła zostały poprawnie dobrane, jednak często brakuje spójności trzech elementów – tekstu, ilustracji i map. Sama zaś treść w kilku miejscach ma zbyt ogólny charakter. Jest to dla mnie największy mankament. Obok części opracowanych bardzo kompetentnie, niestety spotykamy również partie, które odbiegają poziomem od nowoczesnego kompendium wiedzy. Porównując z już nieco starszą książką cenionego brytyjskiego archeologa Michaela Roaf’a - Cultural Atlas of Mesopotamia and The Ancient Near East (wydany w Polsce w 1998 roku), recenzowany leksykon włoskiego uczonego wypada słabiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;źródło: http://www.historia.org.pl/index.php/recenzje/recenzje/prehistoria-i-staroytno/2424-mezopotamia-e-ascalone-recenzja.html&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-2010732642518333979?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/2010732642518333979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/mezopotamia-e-ascalone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/2010732642518333979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/2010732642518333979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/08/mezopotamia-e-ascalone.html' title='&quot;Mezopotamia&quot; - E. Ascalone'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-4008962894680752760</id><published>2011-01-23T18:08:00.001-08:00</published><updated>2011-01-23T18:08:19.953-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='informacje'/><title type='text'>Muzeum Literatury. Opowiada Jan Józef Lipski</title><content type='html'>Na stronie internetowej warszawskiego Muzeum Literatury imienia Adama Mickiewicza ruszył serwis podcastowy "Z archiwum fonicznego". Jest to cykl internetowych publikacji dźwiękowych, z wywiadami i wypowiedziami pisarzy, krytyków oraz ludzi kultury. W pierwszym odcinku o swojej rodzinie, korzeniach, edukacji i dzieciństwie opowiada Jan Józef Lipski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagranie pochodzi z 1989 roku, zostało zrealizowane dwa lata przed śmiercią autora wydanych niedawno "Dzienników 1954-1957". Krytyk literacki, działacz Polskiej Partii Socjalistycznej i autor opowiada między innymi o swoich rodzinnych tradycjach. Tłumaczy między innymi, dlaczego on, jego dziadek, synowie i wnuk, mają na pierwsze imię Jan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzeum Literatury ma trzy i pół tysiąca nagrań wizualno-fonicznych, z czego ponad dwa tysiące to taśmy szpulowe. Znajdują się na nich rozmowy z ludźmi kultury, zapisy fragmentów prozy i poezji, czytanych przez samych autorów. Nagrań będzie można słuchać na stronie internetowej http://muzeumliteratury.pl/.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzeum Literatury poddało archiwa analogowe dźwiękowej renowacji i digitalizacji. Wśród nagrań są między innymi wywiady z Tadeuszem Konwickim, Agnieszką Osiecką, Ryszardem Kapuścińskim, Joanna Chmielewską, Eustachym Rylskim, Edmundem Niziurskim, Józefem Henem, Ernestem Bryllem czy Janem Himilisbachem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Misją Muzeum Literatury jest gromadzenie i przechowywanie dóbr kultury, w tym zabytków i materiałów dokumentacyjnych w zakresie literatury polskiej oraz najbliższego jej zaplecza historycznego i obyczajowego. Muzeum stawia sobie za cel także upowszechnianie wartości literatury, nauki i kultury w oparciu o posiadane zbiory oraz kształtowanie wrażliwości poznawczej i estetycznej, jak również prowadzenie działalności naukowej i edukacyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;IAR&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-4008962894680752760?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/4008962894680752760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/muzeum-literatury-opowiada-jan-jozef.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/4008962894680752760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/4008962894680752760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/muzeum-literatury-opowiada-jan-jozef.html' title='Muzeum Literatury. Opowiada Jan Józef Lipski'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-7900283390268431426</id><published>2011-01-23T18:07:00.000-08:00</published><updated>2011-01-23T18:07:17.852-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='informacje'/><title type='text'>Polacy kupują coraz więcej książek</title><content type='html'>"Rzeczpospolita" pisze, że Polacy znów kupują coraz więcej książek. Według gazety w tym roku wydamy na nie niemal 3 miliardy złotych, a sprzedaż wzrośnie ponad rekodowy poziom z 2008 roku.&lt;br /&gt;Dziennik podkreśla, że książka stała się łatwo dostępna. Wzrosła rola dwóch kanałów dystrybucji: hipermarketów i punktów sprzedaży prasy oraz Internetu. Dzisiaj książki można kupić nie tylko w księgarniach, ale także m.in. w sklepach ze sptrzętem elektronicznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaniem "Rzeczpospolitej", przyszły rok będzie jednak dla rynku książek trudny. Jednym z powodów jest wprowadzenie od 1 stycznia 5-procentowej stawki VAT na sprzedaż książek. Dziennik podkreśla, że na horyzoncie rosnie też konkurencja w postaci e-booków, czyli książej w wersji elektronicznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;IAR&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-7900283390268431426?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/7900283390268431426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/polacy-kupuja-coraz-wiecej-ksiazek_23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/7900283390268431426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/7900283390268431426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/polacy-kupuja-coraz-wiecej-ksiazek_23.html' title='Polacy kupują coraz więcej książek'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-4948174038180874986</id><published>2011-01-21T21:45:00.000-08:00</published><updated>2011-01-21T21:45:38.008-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='virginia woolf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o chorowaniu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Virginia Woolf: O chorowaniu</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Tahoma;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-size: 12px;"&gt;&lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/Dostepne-wydania/Virginia-Woolf:-O-chorowaniu"&gt;&lt;b&gt;Virginia Woolf - O chorowaniu&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;b&gt;Virginia Woolf&lt;/b&gt; jest jedną z najbardziej tajemniczych, magnetycznie pociągających swą kuriozalną urodą gwiazd na firmamencie światowej literatury pięknej. To bezsprzeczne. Jako osobowość twórcza - porażająca ładunkiem intelektualnym i jako człowiek - nękany przeróżnymi demonami. Jednym z nich, który w dużej mierze zaważył na treści i formie dzieł pisarki, była choroba. Wbrew jednak oczywistej konotacji, esej autorki „&lt;b&gt;Fali&lt;/b&gt;” stanowiący przedmiot niniejszego omówienia nie traktuje tylko i wyłącznie o chorobie. W tym niewielkich rozmiarów dziełku odnajdujemy także wywoływane akcydentalnie bądź zupełnie bezpośrednio, refleksje na temat poezji, jej twórców, podbudowane intertekstualnymi migawkami – ukrytymi cytatami lub aluzjami do utworów takich autorów, jak Szekspir, Milton czy Rimbaud. Całkowicie autonomiczny charakter, abstrahujący od podjętego wywodu, ma zakończenie eseju, w którym obcujemy ze streszczeniem biografii księżnej Canning i lady Waterford napisanej przez Augustusa Hare’a. Kłopot z odbiorem tej zupełnie przypadkowej, trącącej interpretacyjną pustką historii, jest wszakże pozorny, na co wskazuje Hermione Lee, biografka Woolf i jednocześnie autorka wstępu do eseju. Obraz niemej rozpaczy wdowy oglądającej pochówek męża zaklęty w geście zgniecenia pluszowej zasłony to jedna z form ukrytej, symbolicznej demonstracji form cierpienia ludzkiego, które pokazuje twórczyni „&lt;b&gt;Pani Dalloway&lt;/b&gt;”.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;Wspomniany wstęp oksfordzkiej wykładowczyni, co należy podkreślić, jest nie tylko próbą deszyfracji rozety błyskotliwych myśli Virginii Woolf, to także cenny merytorycznie zarys jego powstawania. Znawczyni detali z biografii pisarki, prócz podania istotnych dla zrozumienia samego dzieła urywków z jej dossier, wtajemnicza czytelnika w kuluary funkcjonowania wydawnictwa Hogarth Press założonego przez małżeństwo Woolfów, współpracy, następnie zaś ochłodzenia stosunków z Thomasem Stearnsem Eliotem czy licznych zabiegów korektorskich, które autorka „&lt;b&gt;Do latarni morskiej&lt;/b&gt;” systematycznie wprowadzała.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;Pytanie o to, dlaczego niedyspozycja cielesno-umysłowa człowieka nie dzieli pierwszego miejsca wśród tematów literackich z motywem miłości, przyjaźni czy namiętności, które otwiera esej „&lt;b&gt;&lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/Dostepne-wydania/Virginia-Woolf:-O-chorowaniu"&gt;O chorowaniu&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;”, choć wciąż aktualne, dziś pewnie zwieńczone byłoby większą liczbą egzemplifikacji wyjątków potwierdzających tą regułę. Do przykładów, które przytacza Woolf - a więc De Quincey, marginalnie Proust - można by dołączyć Camusa, Handke, przede wszystkim zaś Bernharda, podobnie jak Woolf ujmującego chorobę w ramy symbolu przekraczającego granice somatycznych dysfunkcji przedstawianych zgodnie z postulatami poetyki naturalistycznej.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;Specyfika pisarstwa Virginii Woolf, będącego jednym ze zwiastunów wschodu postmodernizmu, również w tej krótkiej rozprawie objawia się w całej swej okazałości. Mam na myśli zwłaszcza styl, dominantę fragmentu i urwanej myśli jako jeden z elementów stanowiących manifestację dyskursu naśladującego określone stany świadomości. Tekst Woolf meandrycznie podąża tą ścieżką paradygmatu, jaki we współczesnej literaturze definiuje dekonstrukcja i psychoanaliza. Czytając go, mamy wrażenie, że jest pisany przez samą chorobę, czyli to, co jednocześnie stanowi temat (przedmiot) utworu i zostało upodmiotowione, uosobione. Zyskało swój własny niezależny język, opisujący rzeczywistość, której kod nie zawsze, a być może w ogóle nie jest czytelny dla ludzi zdrowych.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;Esej, z którym mamy do czynienia, to zatem nie tylko lektura obowiązkowa dla humanistów badających motyw choroby w literaturze i kulturze, ale przede wszystkim pełna zagadek eksploracja wnętrza człowieka dotkniętego chorobą, która nie tylko zmienia jego status tożsamościowy, ale i percepcję oraz wyobrażenie o świecie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;a href="http://www.granice.pl/recenzja,O_chorowaniu,2779"&gt;Recenzja ankhxxl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-4948174038180874986?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/4948174038180874986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-o-chorowaniu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/4948174038180874986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/4948174038180874986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-o-chorowaniu.html' title='Virginia Woolf: O chorowaniu'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-1204087086735884322</id><published>2011-01-21T21:40:00.000-08:00</published><updated>2011-01-21T21:41:46.766-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='virginia woolf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='flush'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Virginia Woolf: Flush</title><content type='html'>&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/Dostepne-wydania/Virginia-Woolf:-Flush"&gt;&lt;b&gt;Virginia Woolf - Flush&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Pochodzi z arystokratycznego rodu, którego drzewo genealogiczne zapuściło wypielęgnowane korzenie gdzieś w mrokach prawieków i jest do tego pięknym, choć nie wyróżniającym się jego przedstawicielem. Nie przywiązuje się do swoich "przyjaciółek" i ma wielu rozmaitych potomków w kilku krajach świata, a jednak całe swoje dorosłe życie spędził u boku jednej z najważniejszych pisarek wiktoriańskiej Anglii, Elizabeth Barrett Browning, która poświęciła mu niejedno życzliwe słowo w rozmaitych swoich dziełach. Nie jest to tak dziwne, kiedy weźmie się pod uwagę, że Flush jest spanielem, podarowanym tej pół-inwalidce przez najlepszą przyjaciółkę, by Elizabeth miała wreszcie towarzystwo w swojej złotej klatce – pokoju, w którym trzyma ją ojciec.&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Flush towarzyszył pisarce w najważniejszych momentach jej życia – romansie z Browningiem, ich wspólnej ucieczce z dusznego Londynu do Florencji, narodzinom ich jedynego dziecka… &lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/"&gt;&lt;b&gt;Virginia Woolf&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, wspaniała powieściopisarka początków XX wieku, postanowiła pokazać świat oczami wiernego psa, delikatnego i przekornego, oddanego i zazdrosnego, w postaci jego biografii, będącej właściwie pastiszem zwykłego, ludzkiego życiorysu. Dlatego analizujemy wraz z powieściopisarką motywy, możliwe powody zachowań, myśli i przekonania Flusha, a czynimy to wszystko z taką powagą i wzniosłością, że aż widać, jak autorka puszcza do nas oko. Nie zmienia to faktu, że Flush, nie wspominając nawet o jego właścicielce, istniał naprawdę i pomimo dostosowania jego życiorysu do ram literackiego opisu wydarzeń – jest to jego prawdziwa biografia. Na końcu książki znajduje się nawet miniaturowa bibliografia pieska&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Spojrzenie na świat oczami psa, choć wykorzystywane już wielokrotnie przez różnych pisarzy, nadal stanowi powiew świeżości - zwłaszcza jeśli to wspaniałe stworzenie przedstawione jest z taką przenikliwością i zrozumieniem charakteru, jak u Woolf. Każdy właściciel psa na pewno będzie aż zdumiony tym, jak bardzo... psi jest &lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/Dostepne-wydania/Virginia-Woolf:-Flush"&gt;Flush&lt;/a&gt;. Jako szczęśliwa właścicielka udomowionego jamnika mogę potwierdzić, że obserwacje Woolf są bardzo dokładne jeśli chodzi o zachowanie, sympatie i antypatie "sierściuchów". Nieco naiwne i na pewno niecodzienne spojrzenie na codzienność ludzką jest wielką zaletą tej książeczki, wyrywającą nas ze stereotypowego patrzenia na zjawiska dnia codziennego i pokazującą rzeczy, których inaczej nie zauważylibyśmy.&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;„Flush” został wydany w serii „50 na 50” wydawnictwa Znak, w której przypomniane zostają powieści znane i te niesłusznie zapomniane – i książka ta zdecydowanie należy do drugiej z tych grup. Chociaż Virginię Woolf kojarzy się raczej z "Panią Dalloway", to biografia ciekawskiego i delikatnego spaniela, Flusha, zasługuje na uwagę każdego wielbiciela słowa pisanego. W wypadku Woolf bowiem zabawa konwencją staje się małą ucztą literacką.&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Niestety, „Flush” zdaje się za krótki jak na prawdziwie kultowe dzieło. Problem bowiem polega na tym, że zanim książka się dobrze zaczyna, już trzeba ją zakończyć. To mała książeczka na jedno popołudnie, aby na chwilę zapomnieć o otaczającym świecie lub by nacieszyć się wspaniałą literacką kreacją psa, jedną z lepszych, jakie zdarzyło mi się poznać.&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;„Flush” Virginii Woolf to wspaniały pastisz biografii, ale także fascynująca opowieść o miłości psa do właścicielki, a właścicielki – do innego człowieka, który uzurpuje sobie prawo do jej miłości wbrew zwierzęciu. Pozycja obowiązkowa dla miłośników psów i niebanalnej, naprawdę smakowitej literatury.&lt;/div&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; font-family: Tahoma; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.granice.pl/recenzja,Flush,2414"&gt;Recenzja Milwaukee Meg&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-1204087086735884322?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/1204087086735884322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-flush.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/1204087086735884322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/1204087086735884322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-flush.html' title='Virginia Woolf: Flush'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-9032253223974466816</id><published>2011-01-20T22:14:00.001-08:00</published><updated>2011-01-21T21:41:46.767-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='virginia woolf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orlando'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Virginia Woolf: Orlando</title><content type='html'>&lt;b&gt;&lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/Dostepne-wydania/Virginia-Woolf:-Orlando"&gt;Orlando - Virginia Woolf&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walter Benjamin, pisząc o nostalgii związanej z dziecięcym, „pierwszym”  doświadczeniem czytania, posługuje się specyficzną metaforą: „Dziś  chodzić potrafię, uczyć się już nie”. Rzeczywiście, zwykle bywa tak, że  po prostu „umiemy” czytać – czyli także analizować i interpretować – i  rzadko powracają do nas uczucia, jakich doznawaliśmy, kiedy dopiero się  uczyliśmy, gdy pokonywaliśmy niezliczone (z dzisiejszego punktu widzenia  błahe) przeszkody, stawialiśmy pierwsze samodzielne kroki (dziś  powiedzielibyśmy raczej: kroczki). Benjaminowska analogia między  chodzeniem i czytaniem może kryć przy tym dodatkowe znaczenia: chociaż  każdy z nas w miarę upływu czasu wykształca własny, charakterystyczny  chód, to naprawdę poruszamy się – w ogólnych zarysach – tak jak inni.  Któż ośmieliłby się spróbować chodzić na rękach? Podobnie jest z  literaturą: każdy z nas ma własny styl lektury, ale – generalizując –  częściej ulegamy utrwalonym społecznie typom odbioru danego tekstu niż  próbujemy wyjść im naprzeciw. W czytaniu – a szczególnie tym  ukierunkowanym krytycznie i naukowo – pojawiają się rozmaite mody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Refleksje  związane z myślą Benjamina nasunęły mi się automatycznie na marginesie  lektury Orlanda Virgini Woolf. Najpierw, bo już w zetknięciu z okładką  książki, pojawiła się myśl dotycząca literaturoznawczej mody: wyraźnie  odcinający się od ciemnoróżowego tła biały napis – „Od lat niewydawana w  Polsce najważniejsza powieść feministyczej autorki […] Orlando,  genderowa powieść o dwoistości ludzkiej istoty […] jest zaliczana do  klasyki literatury dwudziestego wieku” – mówi niejako sam za siebie.  Rzecz jasna, kwestia pisarstwa kobiet jest niezwykle ważnym dla  twórczości brytyjskiej autorki kontekstem. Orlando jest bez wątpienia  wielkim traktatem na temat płci, jej uwikłań w kulturowe reguły  społecznego funkcjonowania, a także wpisanej w istotę ludzką – czego  dowodzili psychoanalitycy – biseksualności. Powieść – jak zauważają  autorzy wydawniczej notki – od lat nie była wydawana w Polsce. Można  byłoby się zastanowić dlaczego nie była, skoro należy „do klasyki  dwudziestego wieku”. Nieco przekornie zapytam jednak o co innego:  dlaczego właśnie teraz jest wydawana? Oczywiście, chwalebnym  zamierzeniem jest wznawianie dzieł wybitnych i zasługujących ze wszech  miar na zainteresowanie, ale odpowiedź na postawione przeze mnie pytanie  ma jednak swój wymiar ściśle pragmatyczny. Chodzi oczywiście o modę na  gender studies. Nie trzeba być wcale fanem Kazimiery Szczuki, by  zorientować się, że refleksja nad płcią w jej wymiarze kulturowym jest  obecnie bardzo popularnym nurtem w krytyce i literaturoznawstwie. A dla  tych, którzy tą dziedziną (albo kwestiami niejako pokrewnymi, np.  teoriami queer) się zajmują, Orlando stanowi prawdziwą gratkę. Historia  młodego szlachcica z czasów królowej Elżbiety, którego płeć ulega w  pewnej chwili zmianie, ale nigdy nie stabilizuje się do końca jako  jednoznacznie kobieca, jest bogata w odnośniki pozwalające na snucie  genderowych refleksji (w pewien sposób sama taką refleksją będąc).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie  umniejszając w żaden sposób roli gender studies ani krytyki  feministycznej, pozwolę sobie jednak na pójście nieco na przekór modzie.  Skłania mnie do tego ów niepokojący szyld „feministycznej pisarki”  ciążący nad Virginią Woolf, która co prawda przywiązywała wielką wagę do  spraw pisarstwa kobiet (Własny pokój jest na to wybitnym przykładem),  ale w swojej twórczości wyszła, jak sądzę, daleko poza ramy – nawet  szeroko rozumianego – feminizmu. Pewną pomocą jest przy tym dla mnie  cytowana wyżej myśl Waltera Benjamina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli autor  Pasaży ma rację, tęsknota za czasami, w których „uczyliśmy się chodzić”  (czyli czytać) nie może być zaspokojona. Sądzę jednak, że czasem – być  może bardzo rzadko – udaje się coś z aury momentów stawiania pierwszych,  zapewne nieporadnych, kroków uchwycić. Orlando jest jedną z powieści,  dzięki którym to sięgnięcie w zmitologizowaną przez Benjamina przeszłość  umożliwiają, choć nie w sensie dosłownym, oczywiście. Książka Virginii  Woolf każe mi się zatrzymać i zacząć uczyć się na nowo radości czytania.  Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta: Orlando to rzecz napisana  znakomicie, jedyna w swoim rodzaju nie tylko pod względem tematu, ale i  wartości stricte artystycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O samej narracji –  niezwykle interesującej, ustanawiającej rzadko spotykany dystans między  autorem (autorką) a bohaterem (bohaterką) z jednej a czytelnikiem  (czytelniczką) z drugiej strony – można byłoby napisać długi traktat  teoretyczny, nie wspominając już o kwestiach takich jak poetyckie walory  stylu czy umiejętność snucia przez Woolf najbardziej esencjonalnych dla  większości twórców refleksji dotyczących natury samego pisarstwa tonem  wdzięcznym, nacechowanym ironią i świeżością (określenie dość  paradoksalne w stosunku do książki napisanej w 1928 r.). Płynności  narracji nie należy, oczywiście, w tym wypadku zbytnio ufać: biografia  Orlanda (Orlandy) składa się tak naprawdę ze starannie nakreślonych  miniaturowych obrazków, umieszczenie których w kontekście długiego  trwania historii i literatury daje dopiero wrażenie większej całości. W  jednym z tych „fragmentów” bohater(ka) będzie młodym szlachcicem  zanurzającym twarz w nie zmienianych przez miesiąc sukniach królowej  Elżbiety, w innym – damą przyjmującą w swym domu największe sławy  brytyjskiej literatury, w jeszcze innym – pędzącą automobilem ulicami  Londynu istotą poszukującą własnej tożsamości. W każdym wypadku zaś cały  świat przedstawiony objawiać się będzie jako holistyczny obrazek:  natura przybierać będzie właściwości, za jakie ceniono ją w danej epoce  (np. mgliste, deszczowe krajobrazy ukochane przez romantyków), w której  przejawiać się będzie charakterystyczny dla niej duch, z którym kolei  zmierzyć się przyjdzie (w konsekwencji: zaakceptować lub zakwestionować)  Orlandowi (Orlandzie). W tej powieści każde niemal zdanie niesie  potencjał, który w każdej chwili uczynić je może centrum refleksji  natury estetycznej, filozoficznej, egzystencjalnej czy artystycznej.  Jedno z nich wydaje mi się szczególnie odpowiednim podsumowaniem  wrażenia, jakie dawać może kontakt z książką Virginii Woolf: „Tak więc  siedział Orlando i czytał – człowiek nagi”…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie  zdradzając nic z najbardziej smakowitych fragmentów powieści, na  zakończenie przytoczę jeszcze jedną myśl Benjamina – znowu trafną, moim  zdaniem, w odniesieniu do wpływu, jaki mieć może Orlando na czytelnika:  „Dziecko niewymownie przejmuje się akcją i słowami, które padają, a  kiedy wstaje, jest od stóp do głów ośnieżone tym, co przeczytało”. Jak  się okazuje, wypowiedź mężczyzny oddać może to niezwykłe, racjonalnie  trudne do wyjaśnienia – nie tylko intelektualne, emocjonalne, ale i  wręcz zmysłowe – wrażenie „ośnieżenia”, jakiego doznaje się w kontakcie z  prozą „feministycznej” pisarki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.granice.pl/recenzja.php?id=5&amp;amp;id3=416"&gt;Recenzja Magdaleny Kempny&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-9032253223974466816?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/9032253223974466816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-orlando.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/9032253223974466816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/9032253223974466816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-orlando.html' title='Virginia Woolf: Orlando'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2743667983998598467.post-980518563449201487</id><published>2011-01-20T22:13:00.001-08:00</published><updated>2011-01-21T21:41:46.767-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chwile istnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='virginia woolf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Virginia Woolf: Chwile istnienia</title><content type='html'>&lt;b&gt;&lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/" title="Virginia Woolf"&gt;Virginia Woolf&lt;/a&gt;: Chwile istnienia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Chwile istnienia” &lt;b&gt;Virginii Woolf&lt;/b&gt; to bardzo ważny zbiór pięciu esejów niepublikowanych za życia pisarki, które doskonale uzupełniają się z „Dziennikami” i gdyby tylko Virginia dłużej mogła nad nimi popracować, stałyby się pewnie częścią jej autobiografii, którą zamierzała napisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pierwszych bowiem prób literackich wzorując się na ojcu, który był znanym biografem (George Eliot, Alexander Pope, Jonathan Swift, Thomas Hobbes), czuła sentyment do tego rodzaju pisarstwa i to właśnie życiorysy członków rodziny i najbliższych przyjaciół stanowiły sporą część jej wczesnych notatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając dwadzieścia pięć lat,  będąc już w trakcie pisania pierwszej powieści o początkowym tytule „Malymbrosia” – później „The Voyage Out” („Podróż w świat”), zaczęła pisać biografię swojej ukochanej starszej siostry Vanessy, skierowaną do jej mającego się narodzić dopiero dziecka, jak się później okazało syna Juliana. I to właśnie szkic „Wspomnienia”, poniekąd biografia Vanessy, poniekąd autobiograficzne wspomnienia z dzieciństwa i wczesnej młodości, otwiera cykl esejów „Chwile istnienia”, wydany przez Twój Styl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten pierwszy obraz to olbrzymi wiktoriański dom dzieciństwa Virginii w londyńskiej dzielnicy Kensington, przy ulicy Hyde Park Gate, w którym mieszkało ośmioro dzieci: Laura (1870) – córka Lesliego Stephena z pierwszego małżeństwa; George (1868), Stella(1869) i Gerald (1870) – dzieci Julii Duckworth z pierwszego małżeństwa oraz wspólne dzieci Julii i Lesliego – Vanessa (1879), Thoby (1880), &lt;b&gt;Virginia&lt;/b&gt; (1882) i Adrian (1883). Dzieci prowadziły życie zorganizowane z wielką prostotą i regularnością, były nauczane przez rodziców, obsługiwane przez służbę ,grały w krykieta, spacerowały, jeździły corocznie na wakacje do letniego domu Talland House w Kornwalii (od roku 1882r, w którym urodziła się Virginia przez następne 12 lat). Wspomnienia te dotyczą jednak przede wszystkim trzech kobiet: siostry Vanessy, matki Julii Stephen, która przedwcześnie umarła, oraz przyrodniej siostry Stelli Duckworth, na którą przeszły obowiązki ciągnięcia „wózka z młodymi istotami rodziny Stephensów”. Jednak niebawem śmierć brutalnie wkracza ponownie zabierając młodą mężatkę Stellę, i dziedzictwo rodzinnych komplikacji i bólu przypada osiemnastoletniej wówczas Vanessie. Kolejne „siedem smutnych lat” to ciąg nowych traumatycznych przeżyć jakie nie opuszczają od lat sióstr, jednak tym razem nie śmierć jest ich podstawą , a tyrania ojca i molestowanie przez przyrodniego brata Georga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne trzy eseje łączą się w tytuł „Szkice dla Klubu Wspomnień” i były pisane na zamówienie w latach 1920 i 1930 dla Klubu będącego przegrupowaniem dawnego przedwojennego Bloomsbury. Teksty te Virginia odczytywała na głos członkom Klubu. To wspomnienia o wprowadzeniu Virginii i Vanessy przez Georga w świat eleganckiego Bloomsbury i inteligentnego Londynu; mało eleganckie stroje zostały zamienione w atłasowe suknie, na szyjach błyszczały drogie kamienie, pod dom podjeżdżały dorożki, a stopniowy sukces towarzyski nadawał promienności zmęczonym smutkiem twarzom sióstr Stephen. Jednak długo trwało nim owy sukces tak naprawdę nastąpił i nim Virginia spotkania towarzyskie traktowała jako coś przyjemnego, bo w początkowym stadium, kiedy jeszcze pojawiała się wszędzie u boku przyrodniego brata Georga, była przez niego wiecznie ganiona i uciszana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni, ale zdecydowanie najobszerniejszy i najpiękniejszy tekst to „Szkice z przeszłości”, który pisany był na przełomie lat 1939 i 1940 (ostatni zapisek – cztery miesiące przed śmiercią), ale tak jak pozostałe obejmuje tylko czasy dzieciństwa i panieństwa pisarki. Virginia na początku próbuje zastanowić się nad sposobem, w jaki powinna opisywać siebie, jak tworzyć autobiografię, co brać za wzór, jaki przyjąć schemat. Powodem tych wątpliwości było to, że tak trudno jest opisać jakąkolwiek istotę ludzką: „Nie wiem jak dalece różnię się od innych” – pisała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te pierwsze wspomnienia to zmiana pokoju dziecinnego, ciemność, zamieszanie kiedy szło się na górę do łóżka; mama w białym szlafroku na balkonie, kwiaty passiflory w fioletowe prążki pnące się po murze; St. Ives brzęczący, słoneczny, pachnący tyloma zapachami naraz; ogrodnik kopiący grządkę szparagów, służąca trzepiąca dywanik. Wspinanie się po skałach, wdrapywanie na drzewa, przeglądanie się w niedużym lustrze w wieku siedmiu lat … skrępowanie, onieśmielenie, półka obok jadalni. Gerald i jego dłonie … W 1895 roku w maju sielskość się kończy, umiera matka Virginii i ona jako trzynastolatka nie jest w stanie się z tym pogodzić; mama już na zawsze stanie się jej obsesją… Tutaj ponownie Virginia wraca do wielu wspomnień o mamie, jej młodości, pierwszym małżeństwie, ośmiu latach wdowieństwa i kolejnym związku; o jej smutku, prostocie, surowości. O jej śmierci. Bardziej niż w pierwszym eseju rozwinęła wątek narzeczeństwa siostry przyrodniej Stelli, a także jej śmierci trzy miesiące po ślubie. Wówczas Virginia miała piętnaście i pół roku, jej siostra Vanessa osiemnaście i zostały jedynymi kobietami w domu. Kobietami ojca, tymi, które musiały tolerować jego wybuchowe usposobienie, podawać mu podwieczorek, uczestniczyć z nim w środowych nasiadówkach dotyczących rachunków domowych. Jego niezaspokojone pragnienie bycia geniuszem doprowadzało go do dużego przygnębienia, często milczenia i posępności; na co dzień żył jakby na pamięć, pisząc bezustannie palił fajkę i był wtedy zupełnie nieprzystępny. Wraz z jego śmiercią &lt;a href="http://virginiawoolf.ekslibris.net/" title="Virginia Woolf"&gt;Virginia Woolf&lt;/a&gt; odetchnęła z ulgą i zaczęła znacznie intensywniej poświęcać się pisaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W „Szkicach z przeszłości” wyczuwalny jest bardziej niż w poprzednich esejach styl wypracowany przez Virginię przez wiele lat; melodyczny, malowniczy, pełen odniesień do kolorów, zapachów, przeżyć, szczegółów. Charakterystyczny, często lekko rozproszony, ale nigdy chaotyczny. Dla wielu czytelników jednak nudny, wręcz męczący i w żaden sposób niewciągający. Mimo wszystko czytając Woolf czuję się jakbym przesiadła się z pędzącego pociągu na pokład dostojnie wiszącego ponad chmurami balonu. Mnie pisarstwo Woolf nieustannie zachwyca, bo jest na tyle głębokie, że pozwala zobaczyć dno, poczuć, że to już ten moment, po którym nic więcej nie ma. Dalsza decyzja zależy ode mnie. Mogę się odbić albo tam pozostać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie „Chwile istnienia” polecałabym raczej tylko wielbicielom Virginii Woolf bądź czytelnikom, którzy po przeczytaniu którejś z jej książek chcieliby zapoznać się z życiorysem pisarki, a obszerna biografia Quentina Bella ich przeraża. Jako dzieło samo w sobie sporej części czytelników zapewne nie zadowoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.salonkulturalny.pl/virginia-woolf-%E2%80%9Echwile-istnienia%E2%80%9D-recenzja/"&gt;Recenzja&amp;nbsp;Marioli Sznapki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Karuzela kobiecego życia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2743667983998598467-980518563449201487?l=superczytelnia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://superczytelnia.blogspot.com/feeds/980518563449201487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-chwile-istnienia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/980518563449201487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2743667983998598467/posts/default/980518563449201487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://superczytelnia.blogspot.com/2011/01/virginia-woolf-chwile-istnienia.html' title='Virginia Woolf: Chwile istnienia'/><author><name>Mateusz Wróbel</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
